O mistyce

Mój mistyczny rys

W „Słowniku filozofii” Julii Didier czytamy: „Rozróżnia się mistykę negatywną, prowadzącą do unicestwienia się (rozpłynięcia się) jednostki w boskości, oraz mistykę pozytywną, powodującą, przeciwnie, samorealizację osoby doznającej mistycznych stanów w płynącym od Boga strumieniu światłości.” Sposób rozumienia przeze mnie sensu życia oraz intencje, jakie przyświecają mojemu pisarstwu, stawiają mnie w rzędzie mistyków pozytywnych, ale wcale nie jest tak, że ja uważam się za mistyka, owszem, nie obce są mi przeżycia mistyczne, wiem, co je warunkuje, na czym one polegają i co wnoszą w moje życie.
Do mistycyzmu doprowadziły mnie: uczucia, wiara, ufność, nadzieja, religia, intelekt, filozofia, sztuka, nadwrażliwość i psychologia; gdzieś na styku krańców przeżywania i dociekania oraz tworzenia w duchu otwierania tego, co zamkniete, otworzyło się „mistyczne okienko”. Nie jest łatwo, jeśli w ogóle jest to możliwe, przedstawić w formie pisemnej istotę przeżycia mistycznego, forma poetycka wydaje się być najodpowiedniejszym językiem, w którym można próbować wyjawiać treści przeżyć mistycznnych, i takie właśnie próby od dłuższego już czasu podejmuję, stąd wiersze mistyczne, a nawet tomik – „Na mistycznej ścieżce”. A oto wiersz „Mistyka”:

Mistyka

Płomień Ufności
odsłania skalistą ścieżkę
gest jeszcze nie przejawiony
i wieczność w tym czasie szalonym
W Płomieniu Ufności
dojrzewa dusza
z każdą chwilą przybywa sensu
W głębinach ciszy
(.)mimo wszechogarniającego zamętu
niespodziewane olśnienie
świadomość bólu
chroniącego przed sidłami głupoty
radość z dnia
który nigdy nie miał nadejść
wspomnienie nocy
która uniosła duszę ponad ciało…
i (.)powrót do codzienności!
Skalistą ścieżką idzie się powoli
obok galopującego świata
(.)ten tak ucieka przed pustką!
każdego dnia można wejść na grań
ujrzeć czystą przestrzeń
zatęsknić i poczuć współbrzmienie
człowieka z człowiekiem
i podziwiać
jak pięknieje w Bogu
jak Bóg schodzi na Ziemię!

Swidnik, 27-29 X 2008 r.

Mistyczna „podróż” – cytat z pracy Beaty Elwich pt. „Ikona” ( Beata Elwich Ikona Wydawnictwo WAM, Kraków 2006, s.25 -26)

„Dzięki oczyszczeniu (chodzi o „oczyszczenie”, o jakim jest mowa w w/w pracy; wyjaśnienie tego pojęcia znajduje się w folderze „O duszy i o duchowości” – plik nr 16) odsłania się instynkt duchowy/”duchowe oczy”, czyli „słuch serca” umożliwiający kontemplację wszechświata. Oczyszczenie, będące jednocześnie wchodzeniem w głąb siebie i „zdejmowaniem zasłon” przeszkadzających w oglądaniu/doświadczaniu Boga, odsłania w człowieku zdolność do nieinstrumantalnego traktowania otaczającej go rzeczywistości. To, co człowiek spotyka, przestaje być jedynie środkiem do zaspokajania pragnień dla nich samych. Świat nie jest już przeszkodą w „podróży” mistycznej, staje się pomocą. Zaczynamy go bowiem widzieć „takim, jakim jest”, dzięki zdolności do kontemplacji tego, co jest – bytów/rzeczy widzialnych i niewidzialnych – jednocześnie w dwóch aspektach. To, co jest, widzimy w aspekcie pustki/iluzji i w aspekcie symbolu. Inaczej rzecz ujmując, można powiedzieć, że dzięki zmysłowi duchowemu w kontemplacji w „jednym szybkim oglądzie pojmujemy”, czym rzeczy stworzone są oraz czym nie są. Mianowicie są pustką, gdy nie ujmuje się ich w odniesieniu do Boga, gdy nie widzi się, że (jak pisze Pseudo-Dionizy) „wszystkie cząstki wszystkich byów partycupują w jednym i przez jedno, istnieją wszystkie byty. Natomiast są symbolem „wizją” wówczas, gdy widzimy, że odsłaniają rzeczywistość wobec nich zewnetrzną, że odsyłają nas doTajemnicy, która przez nie prześwieca. Duchowy sposób postrzegania rzeczywistości stworzonej sprawia, że staje się ona miejscem teofanicznym, „Obłokiem” objawiającym Niepoznawalną w swej istocie Tajemnicę. Możliwość teofanicznej percepcji rzeczywistości, choć wymaga podjęcia indywidualnego wysiłku na rzecz oczyszczenia, nie jest skutkiem samej wytrwałości i oczyszczenia, lecz przede wszystkim tego, że ta Niepoznawalna w swej istocie Tajemnica, chce być poznana i daje się poznać. Poznanie dokonujące się na drodze kontemplacji wszechświata dostarcza nam, jak pisze Grzegorz z Nyssy, „wiedzy o wszechmocy Boskiej”. Kontemplacja natur (physeis) bytów stworzonych przez Boga – będąca „zdejmowanie zasłony” – prowadzi do poznania Niepoznawalnego w Jego działaniu, mocy, energii, objawiającej, jak pisze Psudo-Dionizy, „niezliczone Boskie imiona: Mądrość, Życie, Moc, Sprawiedliwość, Miłość, Byt, Bóg – i nieskończenie wiele innych imion, które pozostają dla nas nieznane, gdyż świat nie może pomieścić pełni objawienia Boskiego, znajdującego wyraz w energiach.”

Ciekawa wypowiedź A.David-Neel, jaką znajdujemy w jej książce „Mistycy i cudotwórcy Tybetu”

„Życie proste i szczere, dobre uczynki, prawość, współczucie, wyrzeczenie się dóbr materialnych, altruizm i spokój ducha – wszystko to, zdaniem Tybatańczyków, jest procesem oczyszczającym, który stopniowo i niezawodnie usuwa „brudny pył z oczu duchowych” wiodąc do oświecenia będącego zbawieniem.
Co się tyczy metody nazywanej przez mistków „Krótką Ścieżką”, to „Prosta Ścieżka” uważana jest za najryzykowniejszą. Wygląda to, zdaniem uczonych mistrzów, jakby ktoś, miast iść drogą wiodącą łagodną serpentyną naokoło góry ku wierzchołkowi, usiłował dotrzeć tam po prostej linii, wspinając się pionowo po skałach i przedostając się przez przepaści za pomocą lin. Jedynie pierwszorzędni ekwilibryści, ludzie wyjatkowo silni, nie ulegający zawrotom głowy, mogą liczyć na to, że uda im się to wykonać. Ale i najbardziej nadający się do tego mogą sie obawiać nagłego wyczerpania sił lub zawrotu głowy. A wtedy następuje nieunikniony, straszny wypadek i nawet najśmielszy alpinista łamie sobie kark. Przykład ten w mniemaniu tybetańskich mistykow ilustruje duchowy upadek na najniższy stopień maralnego zaćmienia i upodlenia, oddającego człowieka w moc demonów.” (s.257-258).

Jeszcze kilka słów z „Wprowadzenia” do w/w książki:

„Ogolnie jest przyjęte w sytemie Tantry, że objawianie sił cudotwórczych jest niewskazane, gdyż powoduje to zamieszanie w umysłach ludzi niewtajemniczonych. Szanowany nauczyciel nie powinien pokazywać, żę takie siły posiada. W gronie bliskich adeptów, w pewnych sytuacjach jest to dozwolone. Nauczyciele, u których pobierałam nauki w Dharamsali, zwracali uwagę na to, że cudotwórstwo jest efektem ubocznym medytacji. Prawdziwym celem jest rozwinięcie współczucia i miłości. Prawdziwym cudem zburzenie bariery między Tobą a mną.”
Mam nadzieję – pisze autorka wstępu – że ksiażka ta rozbudzi w Czytelniku poczucie niezwykłości i cudowności naszego świata i przyczyni się do odkrycia mistycznego Tybetu nie u szczytu Himalajów, ale w samym centrum nas samych.”

(A.David-Nell „Mistycy i cudotwórcy Tybetu”, Wydawnictwo Przedświt, Warszawa 1991)

Simone Weil – Naśladowanie Chrystusa. Świadomość nadprzyrodzona, Wydawnictwo Pax, Warszawa 1999, s.398 – 399.
„Prawdziwy malarz poprzez natężenie uwagi staje się tym, na co patrzy. A tymczasem jego ręka trzymająca pędzel porusza się, maluje. Jest to jeszcze bardziej oczywiste w rysunkach Rembradta. Myśli o Tobiaszu i aniele, a jego ręka porusza się. W ten właśnie sposób Chrystus powinien stać się naszym wzorem. Myśleć o Chrystusie – o Chrystusie, nie o naszym jego wyobrażeniu. Mysleć o Chrystusie całą duszą. – A tymczasem przystępują do działania nasza inteligencja, wola itd. i nasze ciało. Nie da się w ten sposób natychmiast usunąć zła. Dopiero stopniowo. Trzeba w tym celu myśleć o Chrystusie jako o człowieku i Bogu.”

Leszek Kołakowski – Musimy mówić o Bogu. O co nas pytają wielcy filozofowie – Seria III, Wydawnictwo Znak, s.109.
„Nie możemy spojrzeć w twarz Boga. Musimy wszakże, na przekór nieporadności naszej, o Nim mówić, bo gdybyśmy o Nim milczeli, nie moglibyśmy sensownie mówić o niczym, o czymkolwiek, co się z jednego poczęło, a więc o czymkolwiek w ogóle.”

Leszek Kołakowski – o mistyce. Mini wykłady o maxi sprawach, Wydawnictwo Znak, 2004, s.105.
„Matematyka sublimuje abstrakcje aż do takiego punktu, w którym ukazuje się ona jako ostatnia realność świata fizycznego – mistyka natomiast usuwa wszelką abstrakcję i sublimuje dośwaidczenie aż do punktu, w którym to, co doświadczane, zbiega się z rzeczywistością ostateczną. Po obu stronach, czy też w obu dzidzinach ludzkiego wysiłku, unicestwia się ciało, przestrzeń, czas, przynajmniej w sensie, w jakim te realności w codziennym doświadczeniu znamy albo je pojęciowo ustanawiamy jako tegoż doświadczenia fundamentalne wyznaczniki.”

Leszek Kołakowski – mistyk a filozof. O co nas pytają wielcy filozofowie – Seria I”, Wydawnictwo Znak, s.97.
„Chociaż mistyka nie jest filozofią ani teologią, nie jest doktryną, ale doświadczeniem, a gdy jest w słowie wyrażona, opisem doświadczenia, w którym mistyk Boga spotyka, to jednak jest taki obszar, gdzie doświadczenie i filozifia, wolno rzec, mówią do siebie. Mistyk wie o Bogu coś, czego filozof nie wie. Gdy jednak mistyk szuka słów, by tę wiedzę wyrazić, staje się, choćby nie chciał, filozofem; ale takim filozofem, któremu reguły zdrowego rosądku i logiki zawadzają i który zniewolony się czuje te reguły omijać i porzucać, by mówić o tym, o czym mówić nie można. Pewno najznakomitszym z tych mistyków-filozofów jest mistrz Eckhart.

Chuang Tzu – wiersz Prawdziwy człowiek (fragment)
„Tam, gdzie korzenie namiętności
tkwią głęboko,
źródła niebios
szybko wysychają”

Thomas Merton Doświadczenie wewnętrzne (Zapiski o kontemplacji), Wydawnictwo Homini, Kraków 2005, s.181.
„Kontemplacja chrześcijańska jest doskonałością miłości, kwietyzm zaś jest odrzuceniem wszelkiej miłości. W istocie jest to kwintesencja egoizmu, ponieważ kwietysta zamyka się w swej własnej skorupie i trwa w odrętwieniu po to, aby stłumić całą bolesną rzeczywitość życia, podczas gdy Chrystus chciał, abyśmy stawiali jej czoła z wiarą i wyrzeczeniem. „Modlitwa” kwietysty nie jest w ogóle modlitwą, ponieważ umysł i wola są całkowicie bezwładne i martwe; to znaczy są zupełnie bezczynne, podczas gdy nieustanny strumień rozproszeń i pokus przepływa, bez najmniejszej oznaki wysiłku sprzeciwu z ich strony przez świadome skupienie uwagi na Bogu lub na czymkolwiek innym.
Jeśli twoja kontemplacja jest zupełną pustką czy też zwykłym duchowym chaosem bez jakiejkolwiek miłości i pragnienia Boga, to bądź przekonany, że trudno jest w ogóle uświadomić sobie ich obecność. Niemniej jednak wystarczy rzut oka, aby stwierdzić, że one istnieją. Istotnie, prawdziwy kontemplatyk cierpi z tego powodu, że, jak sądzi, nie odczuwa pragnienia Boga, a tymczasem każde cierpienie świadczy o tym pragnieniu.”

Teilhard de Chardin – Andrzej Polkowski Świadectwo Teilharda, Instytut Wydawniczy Pax 1974, s. 80. „Wiele jest mistycyzmów, ponieważ miłość ta podlega rozmaitym dewiacjom i może się łatwo wyrodzić w puste, jałowe poetyzowanie lub naturalistyczny panteizm pogański. Mistyk powinien być jednak posłuszny najmniejszym impulsom doraźnych zdań, wyłaniających się w procesie postępu życia oraz najdelikatniejszym tchnieniom łaski nadprzyrodzonej. „Musi otworzyć swoje serce, rozwijać swój umysł, oczyszczać uczucia i intesyfikować swoją aktywność widzenia rzeczy. Musi tworzyć, jeżeli chce być sam pełniej stwarzany.”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *